^Back To Top
logo
foto1 foto2 foto3 foto4 foto5

Październik u ''Delfinków''

Drodzy Rodzice

        Na początku miesiąca października zapoznamy dzieci z zawodem strażaka i z potrzebnym mu do pracy samochodem i sprzętem. Będziemy rozmawiać o tym, jak ważna dla nas wszystkich jest jego ciężka służba. Zapamiętamy numer alarmowy do Straży pożarnej „998” i w najbliższym czasie, bez paniki, weźmiemy udział w próbnym alarmie na terenie naszego przedszkola. W drugim tygodniu października poznamy jesienne dary z lasu i parku. Dzieci w okresie przedszkolnym są prawdziwymi badaczami przyrody i łatwo wzbudzić w nich zaciekawienie otaczającym środowiskiem naturalnym. W związku z tym i my będziemy bawić się kasztanami, żołędziami, a z liści i jarzębiny wspólnie ozdobimy „Panią Jesień”. Nauczymy się wiersza „Posypały się listeczki”. Będziemy wspólnie uczestniczyć w zabawach muzyczno - ruchowych. A kasztany oraz żołędzie posłużą nam do zabaw matematycznych, dzięki czemu, dzieci z łatwością nabiorą zdolności matematycznych. W naszej sali pojawi się jesienny kącik przyrodniczy, w którym zagoszczą kasztany, żołędzie, wrzos, liście. Aby przyjrzeć się jesieni z bliska będziemy wychodzić na spacery wokół przedszkola oraz na plac zabaw. W ten sposób zaobserwujemy, co zmienia się w krajobrazie. Będziemy oglądać piękne pejzaże Polskich malarzy, słuchać muzyki i opowiadań dotyczących jesieni. W trzecim tygodniu października dowiemy się, w jaki sposób można się ze sobą komunikować na odległość. Poznamy pracę listonosza i przyjrzymy się drodze listu jaką musi pokonać, aby dojść na miejsce. Zapoznamy dzieci, w dostępnym zakresie, z technologią cyfrową, skąd można uzyskać informacje. Wskażemy prawidłowe wzorce korzystania z nowoczesnych cudów techniki: ZGODA RODICÓW, ODPOWIEDNIA GRA, KRÓTKI CZAS! Następnie porozmawiamy o witaminach, które zbieramy w ogrodzie. Będziemy rozpoznawać wybrane warzywa za pomocą zmysłów. Założymy w kąciku przyrodniczym spiżarnię z przetworami. Postaramy się, aby niektórzy z nas pokonali niechęć do warzyw, przecież dzięki jedzeniu ich jesteśmy zdrowi, silni i sprawni.   Nauczymy się nowej piosenki pt. „Smaczne warzywa”. W ostatnim tygodniu dowiemy się skąd bierze się prąd elektryczny, w jaki sposób na komputerze można robić rysunki i sprawdzimy co w środku ma zegar - dzięki czemu „chodzi”. Przyjrzymy się symbolom i oznaczeniom umieszczonym na urządzeniach elektrycznych. Dowiemy się po co one tam są i co oznaczają? Uwrażliwimy dzieci na zasady bezpieczeństwa z tym związane i dlaczego mogą z urządzeń elektrycznych korzystać tylko osoby dorosłe!

Piosenka „Smaczne warzywa”     (sł. i muz. T. Wójcik)

1.Rudą marcheweczkę

lubią wszystkie dzieci,

a gdy ją wyciśniesz,

zdrowy soczek leci.

 

Ref.: Ciach, ciach, ciach, pokroimy.

        surówkę zrobimy.  (2x)

2. Listeczki sałaty

zajączki zjadają,

dlatego po łące

tak szybko biegają.

 

Ref.: Ciach, ciach, ciach, pokroimy,

         surówkę zrobimy.  (2x)

3. Bo wszystkie warzywa,

jeśli tego nie wiesz,

to są witaminki

dla mnie i dla ciebie.

 

Ref.: Ciach, ciach, ciach, pokroimy,

         surówkę zrobimy.  (2x)

 

Wiersz   „Posypały się listeczki”   L.Krzemieniecka

               Posypały się listeczki dookoła.

               To już jesień te listeczki wiatrem woła.

              

               Lecą liście, lecą z klonu i kasztana.

               Będą z liści bukieciki złote dla nas.

               Nazbieramy, postawimy na stoliku,

               Będzie radość z tych pachnących bukiecików.

Wrzesień u "Delfinków"

WRZESIEŃ u „Delfinków”

W tym miesiącu:

  • Poznajemy zasady zachowania, bezpieczeństwa i dobrej zabawy w przedszkolu i w ogrodzie, ustalamy kodeks zachowań w grupie,
  • Urządzamy naszą nową salę, uczymy się korzystać z kącików zainteresowań, poznajemy swoje talenty,
  • Uczymy się zachowań w czasie pandemii: częste mycie rąk, odkładanie zabawek na ustalone miejsca, zajmowanie miejsc wyznaczonych przez panie, dotykanie tylko swoich naczyń, podporządkowanie się poleceniom dotyczących zachowania dystansu, kichanie w łokieć,
  • Poznajemy owoce polskich sadów przez obserwacje, zjadanie, wykonanie prac plastycznych
  • Poznajemy zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym, środki lokomocji lądowej, pracę policjanta
  • Uczymy się wypowiadać na forum grupy z zachowaniem zasady: jeden mówi, reszta słucha
  • Doskonalimy samodzielność w szatni, w łazience, podczas spożywania posiłków
  • Uczestniczymy w zabawach prowadzonych z całą grupą, ćwiczeniach, śpiewie grupowym, zajęciach.

PIOSENKA NA WRZESIEŃ

  1. Pada deszcz, pada deszcz, pada deszcz na dworze,

Taki mokry, że już bardziej mokry być nie może.

Lecą w dół, lecą w dół srebrne koraliki,

Moczą drzewa, moczą pola, domy i chodniki.

  1. Pada deszcz, pada deszcz, pada deszcz na dworze,

Stuka, puka, stuka, puka, straszy kogo może.

Mała mysz, mała mysz chodzi na paluszkach

I deszczowe koraliki zbiera do fartuszka.

https://www.youtube.com/watch?v=gejrQZVgDlM

WIERSZ NA WRZESIEŃ

Do przedszkola idą dzieci, cztery latka mają.

Tu w przedszkolu co dzień tańczą,

tu się uczą, tu śpiewają.

Bo czterolatki to takie zuchy

to nie starszaki i nie maluchy,

swoje przedszkole już dobrze znają

czas tu wesoło wspólnie spędzają.

Czterolatek do przedszkola z uśmiechem przychodzi

Nie grymasi i nie płacze, chętnie na spacerki chodzi.

Bo czterolatki to takie zuchy

to nie starszaki i nie maluchy

swoje przedszkole już dobrze znają

czas tu wesoło wspólnie spędzają.

Nasze plany na Lipiec

Nasze Plany na Lipiec

Realizowane tematy:

  1. Bezpieczne wakacje.
  2. Letnie Ministerstwo Magii.
  3. W świecie kolorów tęczy.
  4. Na wsi.
  5. W krainie mórz i oceanów.

- wzbogacenie wiedzy o bezpieczeństwie,

-wzbogacenie znajomości wybranej literatury,

-znajomość wybranych wierszy,

- znajomość wybranych piosenek,

-rozwijanie percepcji słuchowej,

-rozwijanie umiejętności poruszania się przy muzyce,

-wzbogacanie wiedzy na temat mórz, oceanów

-zachęcanie do aktywnego spędzania czasu,

-wzbogacanie wiedzy na temat zwierząt,

-zachęcanie do uważnego słuchania wierszy, opowiadań,

-rozwijanie sprawności ruchowej,

-wzmacnianie wiedzy o kolorach,

-rozwijanie sprawności manualnej,

-utrwalanie poznanych wiadomości,

-nauka zwrotki wiersza „Magik”,

-opanowanie wybranych piosenek,

-doskonalenie koordynacji słuchowo-ruchowej,

-zgodne współdziałanie z innymi dla osiągnięcia celu,

-rozwijanie umiejętności wypowiadania się na podany temat,

-rozwijanie umiejętności reagowania na poszczególne sygnały,

-rozwijanie umiejętności klasyfikowania przedmiotów ze względu na jakość,

-rozwijanie umiejętności skupiania uwagi na przedmiotach oraz treściach przekazywanych przez nauczyciela,

-rozwijanie umiejętności uważnego słuchania i zapamiętywania poleceń,

-kształtowanie nawyków higienicznych.

Magik

 JAN BRZECHWA

Gdy na za­chód z San­do­mie­rza
Iść przez dwa i pół pa­cie­rza,
Wi­dać dro­gę, któ­ra zmie­rza
Wprost do Dwi­kóz. Tam przed laty
Żył Fi­ku­sów ród bo­ga­ty,
Co wy­ra­biał dzwo­ny z brzo­zy,
A z ko­no­pi plótł po­wro­zy
I roz­sła­wił tym Dwi­ko­zy.

Tam, na sa­mym skra­ju Dwi­kóz,
Miesz­kał ongi ma­gik Fi­kus,
Zwa­ny Łysoń, troj­ga imion:
Bo­ni­fa­cy - Fi­lip - Ty­mon.

Ma­gik Ty­mon Fi­kus z Dwi­kóz
Co dzień inny ro­bił psi­kus.
Raz, gdy wra­cał z San­do­mie­rza,
Prze­isto­czył w oset jeża,
A gdy szedł do Za­wi­cho­stu,
Wziął i zro­bił jeża z ostu.

Sy­pał w gą­sior pia­sek miał­ki,
A wy­le­wał - sztof go­rzał­ki.

In­nym ra­zem wziął ko­gu­ta,
Scho­wał w kie­szeń do sur­du­ta.
A po chwi­li - zręcz­nie na­der -
Wody wy­lał z niej pięć wia­der.

Raz, gdy uj­rzał mu­zy­ku­sa,
Dał przez cały ry­nek susa
I do warg przy­tknąw­szy dło­nie
Grał jak gdy­by na pu­zo­nie,
Na klar­ne­cie grał po trosz­ku
I na fle­cie, i na roż­ku,
I nie wie­dział nikt już z Dwi­kóz,
Czy gra Fi­kus, czy mu­zy­kus.

Już nie będę mó­wił o tem,
Jak uda­wał, że jest ko­tem,
I jak w psa­się z,ie­nił po­tem;
Jak po­ły­kał ka­losz sta­ry,
A wy­plu­wał oku­la­ry;
Jak ne le­wej dło­ni wspar­ty
Jed­ną z nóg ta­so­wał kar­ty;
Jak wyj­mo­wał z ucha wró­bla
I za­mie­niał wró­bla w ru­bla;
Jak ho­do­wał ryby w sza­fie,
Bo ja sam to też po­tra­fię!

Ale wresz­cie prze­brał mia­rę:
Spo­tkał dwie ba­bi­ny sta­re
I prze­mie­nił je w dziew­czę­ta;
Jed­ną wy­dał za re­jen­ta,
Z dru­gą sta­nął w Za­wi­cho­ście
I wy­swa­tał ją sta­ro­ście.

Gdy na­de­szła więc nie­dzie­la,
Wy­pra­wio­no dwa we­se­la,
A że było to przed­po­ście -
Sie­dem dni we­sel­ni go­ście
Uczto­wa w Za­wi­cho­ście.
Lecz Juź ran­kiem przy nie­dzie­li
Całą sztucz­kę dia­bli wzię­li:
Pry­sły mło­dych żon po­wa­by,
A zo­sta­ły sta­re baby,
Obie krzy­we, obie siwe
I okrop­nie ga­da­tli­we.

Wściekł się re­jent, wściekł sta­ro­sta,
Ale spra­wa nie jest pro­sta,
Bo gdy ksiądz po­łą­czy ślu­bem
Luba musi zo­stać z lu­bym.

Po­szły skar­gi na Fi­ku­sa,
Skrył się Fi­kus do la­mu­sa,
Gdyż z po­wo­du jego sztu­czek
W San­do­mier­skiem po­wstał hu­czek
I już ple­ban obu­rzo­ny
Chciał po­tę­pić go z am­bo­ny.

Ude­rzyw­szy więc w po­ko­rę,
Fi­kus wy­brał się wie­czo­rem
Na ple­ba­nię i ze skru­chą
Dra­pał się to w nos, to w ucho.
Ksiądz rzekł wresz­cie: "Do­bra na­sza.
Moja ka­sza, two­ja fla­sza,
Ro­ze­gra­my to w ma­ria­sza?

Fi­kus szyb­ko roz­dał kar­fy,
A że bał się nie na żar­ty,
Prze­grał tyle, ile trze­ba,
Zeby do­stać się do nie­ba.

Wziąw­szy tedy roz­brat z grze­chem,
Fi­kus rad po­że­gnał kle­chę,
Uśmiech­nię­ty do­siadł ko­nia,
Kłu­sem pu­ścił się przez bło­nia
I wo­ła­jąc: "Znaj Łyso­nia!
Ho­kus-po­kus, fi­kus pi­kus!" -
Po­cwa­ło­wał wprost do Dwi­kóz.
Wszedł do domu, sta­je, pa­trzy -
"Co to? Kto to?" - rzekł po­bladł­szy.
Pod­szedł bli­żej - tak, to one,
Dwie sta­ru­chy na­stro­szo­ne,
Sta­ro­ści­na z re­jen­to­wą
Za­ba­wia­ją się roz­mo­wą.
.
Fi­kus groź­nie spoj­rzał na nie:
"Cóż to zna­czy, moje pa­nie?"

"Co to zna­czy? Nic nie zna­czy,
Ot, nie mo­gło być ina­czej.
Wy­pę­dzi­li nas mę­żo­wie,
No i do­brze, i na zdro­wie!
Od­sta­wi­li nas tu ko­czem,
Ga­dać te­raz nie ma o czem."

Ty­mon Fi­kus zbladł ze zło­ści:
"Ależ bies mi na­słał go­ści!
Po co? Na co? Ja­kim pra­wem?
Roz­sta­nie­my się nie­ba­wem!"
I po­trzą­snął już rę­ka­wem,
Aby za­kląć baby w żaby,
Ale roz­mach wziął za sła­by;
Chciał prze­mie­nić je w dwie mio­tły,
Lecz mu pal­ce się za­plo­tły;
Ze­brał w so­bie cały za­pał
I wy­si­lał się, i sa­pał,
By je zmie­nić w łyż­ki sta­re,
W bia­łe mysz­ki, w kap­ców parę,
W dwie mar­chew­ki, w dwa ro­ga­le,
Lecz mu ja­koś nie szło wca­le.

Tu­pał, kla­skał, bił się w łyd­ki.
Klął pod no­sem w spo­sób brzyd­ki,
Wresz­cie krzy­czeć jął jak dzi­kus:
"Ho­kus-po­kus, fi­kus-pi­kus!"

A sta­ru­chy zeń szy­dzi­ły:
"Cóż to, ku­mie? Zbra­kło siły?
Kum cza­ro­wać już nie umie?
Z ku­mem już nie­do­brze, ku­mie!"

Po­szły po­tem do spi­żar­ki,
Wy­cią­gnę­ły sło­je, garn­ki,
Po­lę­dwi­ce i pół­gę­ski.
Choć to prze­cie przy­smak mę­ski.
Ja­dły so­bie do wie­czo­ra
Po­cią­ga­jąc miód z gą­sio­ra,
Obie krzy­we, obie siwe
I okrop­nie ga­da­tli­we.

Fi­kus pa­trzał z gnie­wu siny,
Wy­cie­ra­jąc pot z ły­si­ny.
Stał na gło­wie pół go­dzi­ny,
Do po­mo­cy wziął ko­gu­ta,
Sy­pał pro­so do sur­du­ta,
Szu­kał za­klęć w księ­dze gru­bej,
Co­raz nowe ro­bił pró­by,

Wresz­cie zgrzyt­nął, gwizd­nął, cmok­nął
I wy­sko­czył w mrok przez okno.
Co z nim sta­ło się - nikt nie wie.
Był po­dob­no w So­cha­cze­wie,
Ktoś go wi­dział, jak w Piotr­ko­wie
Na jar­mar­ku stał na gło­wie,
Po­tem zja­wił się w Pra­bu­tach
I uda­wał tam ko­gu­ta.

Inni mó­wią, że w Ja­wo­rze
Zja­dał szkło i ły­kał noże,
A znów inni, że w Bę­dzi­nie
Po­pi­sy­wał się na li­nie.

Gdzie jest pra­iw­da - nie wiem. Tu się
Koń­czą wie­ści o Fi­ku­sie.

Je­śli jesz­cze coś usły­szę,
Za­raz dal­szy ciąg do­pi­szę.
Może wier­szem, może pro­zą,
I prze­ka­żę wnet Dwi­ko­zom.
Niech w ar­chi­wach to za­cho­wa
Miej­ska Rada Na­ro­do­wa.

 

 

"Szafy z kolorowej rafy"

W środku oceanu stoją jak wyspy

Pełne skarbów podwodnych szafy

Najdziwniejsze chyba z szaf wszystkich

Całe z koralowej rafy.
Kto do szafy się zajrzeć odważy
Ośmiornice ujrzy straszliwe
A przy drzwiach są zawsze na straży
Kraby, szczypki i papugoryby...

Kiedyś wsiądziesz do wielkiej muszli

I mijając groźne mureny

Żółtą łodzią podwodną wyruszysz

Na wyprawę jak kapitan Nemo
Dziwy oceanu poznasz bez strachu
I przywieziesz na imieniny
Swojej mamie bursztyn z dna szafy
Której strzegą błękitne rekiny.

Poprzez łąki morskich koników

Płyną ryby w welonach na głowach

Wielkie płaszczki i igielniki

W grzebieniach z masy perłowej
Wśród zielonych fal oceanów
W labiryntach głębinach i grotach
Znajdziesz tajemnicze sezamy
I syreny w lśniących klejnotach.

Copyright © 2013. Przedszkole nr 44 w Gdyni Rights Reserved.